czwartek, 1 sierpnia 2013

Krzesełko, ale jakie?

Na fanpage, co jakiś czas wraca jak bumerang pytanie na temat wyboru odpowiedniego krzesełka.
Pierwsza rzecz, jaka zawsze mnie drażniła to nazwa. W końcu BLW zakłada, że dziecko samo się karmi, a więc je i to krzesełko nie bardzo powinno być "meblem do karmienia" ;)
Sama zafascynowana cudownym sprzętem dziecięcym na samym początku zaliczyłam wpadkę. Dziecko otrzymało od babci prezent w postaci gotówki na zakup odpowiedniego sprzętu.
Zachęcona dobrymi recenzjami, solidnym i atrakcyjnym wyglądem postawiłam na Baby Desing, o dokładnie taki
Krzesełko zostało kupione dużo wcześniej zanim dziecko usiadło, a jako, że zgodnie z mocnym postanowieniem o rozszerzeniu diety po 6 miesiącu i nie słuchaniu dobrych rad, mebel został wstawiony w kąt i czekał na lepsze czasy.
Aż nadszedł pamiętny dzień kiedy dziecko sięgnęło do talerza rodzica i postanowiłam, że czas wypróbować nabytek. Krzesełko okazało się być w naszym przypadku niewypałem. Masa zakamarków, w które jedzenie wpadało, ciężka tacka a do tego na tak dziwnej wysokości, że 6 miesięczniak miał ją pod samą brodą. Zniechęcona postawiłam w kąt i zaczęłam sadzać dziecko na kolanach.
Z czasem dla wygody rozkładałam na łóżku folię lub ręcznik, stawiałam talerz a przed nim sadzałam dziecko samej siadając na przeciw. Dobry ruch, bo dziecko próbowało nowych smaków obserwując jak ja sama jem- oczywiście na początku rękami. Dopóki dziecię stołowało się jeden raz dziennie wystarczyło.
Pewnego dnia kiedy to zabrakło nam czegoś co było do dostania w Ikea ruszyliśmy na zakupy. Pora obiadowa zastała nas w trakcie wyprawy, więc po szybkiej decyzji stanęło na tym, że zjemy coś na miejscu. Dziecko otrzymało zestaw warzyw gotowanych. Na początku jadło na kolanach, ale gdy wypatrzyłam krzesełka stwierdziłam, że spróbować można. I to był strzał w dziesiątkę.

Oczywiście chodzi tu o polecane przez wielu krzesełko Antilop.
Tacka znajdowała się na idealnej wręcz wysokości, krzesełko wydało się być bardzo stabilne, a sposób w jakim dało się oczyścić je z resztek jedzenia przypominał marzenie :)
No i plusem była cena. Koszt krzesełka to 50 zł bez 1 gr, a tacka to kwestia 15 zł. 65 zł i mamy zestaw, który spokojnie obsłuży nie jedno dziecko. (Aż nie chce mi się myśleć ile wydaliśmy na to pierwsze, ale jak wiadomo człowiek uczy się na błędach.)
Z zakupów tego dnia wróciliśmy z produktem którego na liście nie było, ale nigdy tego nie żałowałam.
Co istotne po zaakceptowaniu talerzy i odmontowaniu tacki krzesło pasuje do większość standardowych stołów. A to wielki plus.
Pasy w naszym przypadku okazały się niepotrzebne i zostały zdjęte. Zapięte dziecko robiło wszystko żeby się uwolnić, więc dodatkowo były zagrożeniem. A wiadomo, że dziecka w foteliku samego się nie zostawia, gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości.
Takie są moje doświadczenia.

A w skrócie na co zwracać uwagę?
  • na wysokość tacki- nie może być pod szyją malucha; dostęp do jedzenia musi być swobodny
  • łatwość czyszczenia- zakładamy, że dziecko całe życie nie będzie na gotowanej marchewce i brokule, które stosunkowo łatwo jest usunąć; krzesło musi być z takiego materiału, żeby bez problemu szło z niego zmyć sos pomidorowy czy curry
  • stabilność- to nie ulega żadnej wątpliwości; Antilop na nogi na klik i odpowiedni rozstaw
  • prostota- im mniej bajerów, tym mniej rzeczy które mogą się popsuć
A Wy czym kierowaliście się przy wyborze krzesełka?


5 komentarzy:

Alicja Kozubska pisze...

Mam to Ikeowe krzesełko, szukałam czegoś lekkiego i z możliwością łatwego wyczyszczenia, czytałam różne recenzje na temat tego krzesełka, po czym postanowiłam zabrać córkę do sklepu i wsadzić ją, by zobaczyć jak się będzie zachowywała. W ostateczności krzesełko pojechało z nami do domu:) Jest naprawdę super, po posiłku wstawiam je pod prysznic i na kolejny posiłek już jest czyste:)

martyna pisze...

też je lubię, ale mam cykora, że takie płytkie jest i nie mamy tacki, nie wiedziałam, że można dokupić, więc Franio je ze stołu, do którego krzesełko pięknie się dopasowuje.

Anna Rogalska-Bućko pisze...

jak najbardziej tacka jest do dokupienia.
Jeśli chodzi o głębokośc jest idealna. Pamiętajmy, że krzesełko jest do jedzenia a nie zabawy. dziecko końcu jeść, to wyciągamy i po krzyku.

Aga pisze...

u nas, jak to przy pierwszym dziecku, postawiłam na wypas i zakupiłam Chicco Polly, jest okej, ale drugi raz bym go nie kupiła, straszne koromysło, ciężkie i z trudem się je przesuwa pomimo kółek,no i dopiero od pewnego czasu tacka jest na wysokości odpowiedniej dla mojej córki ( 1,5 roku). Pewnie je sprzedam i dla następnego dziecia zakupię Ikeowskie, bo bardzo mi ono pasuje ( rodzice moi je mają:)

iwonasb pisze...

A ja mam chicco polly i jestem bardzo zadowolona. Tacka jest na idealnej wysokości, dobrze się myje a Synek bardzo chętnie w nim siedzi. Na początku dostawał różne gotowane warzywa i owoce prosto na tackę i sobie radził. Teraz ma roczek i je z talerzyka. Często wyciągamy tackę i je z nami przy stole. Wysokość jest ok.