Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bobas lubi wybór. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bobas lubi wybór. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 września 2012

Gill Rapley w Polsce!

Autorka metody Bobas Lubi Wybór w Polsce!!!

Już 26.09 Gill Rapley poprowadzi dwa spotkania dla swoich słuchaczy.
Pierwsze do południa odbędzie się dla doradców i ma na celu wykształcenie osób, które pełne pasji i profesjonalizmu będą rozwiewać wątpliwości i przeprowadzać Rodziców i Bobasy przez tajniki BLW :)
Popołudniu natomiast w mniej formalnej atmosferze Gill Rapley spotka się ze swoimi polskimi fanami. Na spotkanie nie obwiązują żadne zapisy, więc zabierajcie swoje rodziny, raczkujące i biegające Bobasy, sceptyczne Babcie i Ciocie i przybywajcie do Traffica!!!

...
...
...
A już teraz...
Zapraszam do zapoznania się z nowością. Książką kucharską Bobas Lubi Wybór :)

Życzymy smacznego i do zobaczenia w przyszłą środę!
Ps. Postanowiłam pójść za przykładem Ani (poprzedniej właścicielki bloga) i podjęłam się policealnej dietetyki :) Będzie to dodatkowa motywacja, żeby poszerzać wiedzę i dzielić się nią z Wami :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

światowy dzień książki

Z okazji Światowego Dnia Książki wydawnictwo Mamania ma dla Was prezent!

Tylko dziś możecie kupić "Bobasa" i inne książki wydawnictwa aż 20% taniej!
Oczywiście wysyłka jak zwykle gratis!

piątek, 25 lutego 2011

odpowiedź Gill Rapley

W dniu 14 stycznia 2011r. ukazała się w mediach [w Wielkiej Brytanii, a potem także z Polsce, np. tu: http://dziecko.onet.pl/58124,0,43,mleko_matki_to_za_malo,1,artykul.html] informacja sugerująca, iż pokarmy stałe powinny być wprowadzane do diety dziecka już od czwartego miesiąca życia. Oto jak ustosunkowała się do niej Gill Rapley.

British Medical Journal (BMJ) opublikował dokument sugerujący, że karmienie niemowląt wyłącznie piersią przez sześć miesięcy może nie być właściwe i że pokarmy stałe powinny być wprowadzane od czwartego do szóstego miesiąca życia.
Co to oznacza dla rodziców, którzy praktykują bądź przymierzają się do baby-led weaning? Bliższe spojrzenie na to, co faktycznie zostało powiedziane pozwala udowodnić, że sugestia ta nie opiera się na solidnych podstawach.

1. Po pierwsze, dokument oparty jest na istniejącej literaturze, a nie na najnowszych badaniach. Warto także mieć na uwadze fakt, że trzech (z grupy czterech) jego autorów ściśle współpracowało z koncernami produkującymi żywność dla niemowląt i mogą pozostawać pod ich wpływem.

2. Autorzy sugerują, że wprowadzanie stałych pokarmów od szóstego miesiąca życia dziecka naraża je na ryzyko wystąpienia niedokrwistości z powodu niedoboru żelaza.

W rzeczywistości, większość dzieci karmionych wyłącznie piersią do szóstego miesiąca nie jest obciążona tym ryzykiem, jednak stan ten łatwo może ulec zachwianiu. Część niemowląt, którym rozszerza się dietę o pokarmy stałe spożywa głównie ubogie w żelazo owoce i warzywa, a jednocześnie mniej pokarmu matki, który żelazo zawiera.
Z drugiej zaś strony, zbyt dużo żelaza w tak młodym wieku może być szkodliwe, gdyż niedojrzałe jelita mogą wchłaniać go więcej niż potrzeba.
Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie pokarmów stałych, kiedy dziecko jest na nie gotowe
(tj. gdy zaczyna sięgać po jedzenie, co dzieje się najczęściej w wieku około sześciu miesięcy) i dopilnowanie, żeby oferowane mu pokarmy były bogate w żelazo (czerwone mięso, jaja i niektóre warzywa).

3. Autorzy sugerują, że ryzyko choroby trzewnej i alergii jest wyższe, jeżeli pokarmy stałe nie zostały wprowadzone do wieku sześciu miesięcy.

Dowody na ryzyko choroby trzewnej i alergii pozostają bardzo niejasne.
Możliwe jest, że dzieci karmione sztucznie mogą bardziej skorzystać z wcześniejszego wprowadzenia pokarmów stałych, niż dzieci karmione naturalnie.

4. Autorzy sugerują, że dzieci mogą odmówić spożywania gorzkiej żywności, jeśli nie poznają jej smaku przed upływem sześciu miesięcy życia i że może to mieć długoterminowe skutki dla zdrowia.


Jest to czysta spekulacja, bez jakichkolwiek podstaw. Każdy, kto próbował baby-led weaning, wie, że jest raczej na odwrót. Podstawą przekonania, że dzieci powyżej sześciu miesięcy mają tendencję do odmowy nowych smaków są prace badawcze dotyczące dzieci, którym żywność podawana jest łyżeczką.
Jednakże ogromna ilość niepotwierdzonych jeszcze naukowo, ale płynących od rodziców informacji dowodzi, iż wiele niemowląt, którym pozwala się samodzielnie sięgać po jedzenie (jak to ma miejsce w BLW) akceptuje i potrafi cieszyć się szeroką gamą produktów żywnościowych. Ponadto, dzieci karmione piersią od urodzenia doświadczają rozmaitych smaków mleka matki, zatem są bardziej podatne na ich urozmaicenie w momencie, gdy rozpoczyna się wprowadzanie stałych pokarmów.

(Tłumaczenie za zgodą autorki: Renata Białas, Copyright for Polish translation by Mamania, przedruki wyłącznie z podaniem aktywnego linku do pełnego tekstu: http://bobaslubiwybor.blogspot.com/2011/02/odpowiedz-gill-rapley.html)

wtorek, 1 lutego 2011

zapraszam na Facebooka

Otworzyłam konto bloga na Facebooku. Jeśli chcecie podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami z BLW, z książką "Bobas Lubi Wybór" czy po prostu z wprowadzaniem pokarmów stałych do diety Waszych dzieci - proszę wrzucajcie to bezpośrednio tam. Wszystko będzie widoczne dla czytelników bloga. Jeśli macie pytania dotyczące BLW, też zachęcam, by się nimi dzielić - może uda mi się zaprosić ekspertów i uzyskać ich pomoc w sprawach trudnych. No i proszę o fotki. Wiem, że BLW jest malownicze ;) i rodzice na pewno robią masę zdjęć podczas posiłków. A zdjęcia, jak nic innego, świadczą, że jednak da się. A więc: inspirujmy się nawzajem!

organizujemy się

Synek niedawno skończył 6 miesięcy, a ja sięgam po książkę Bobas Lubi Wybór. Wszystko, co będzie dalej, zostanie udokumentowane na tym blogu. Dlaczego blog i dlaczego książka?

1. blog - bo gdy zbliżała się szósta miesięcznica dotarło do mnie, że to co brzmi, jak oczywistość, czyli wprowadzanie stałych pokarmów do diety dziecka, zaczyna mi się jawić jako ciężka wędrówka na wysoką górę, dzień po dniu, dzień po dniu, dzień podobny do dnia - i zupełnie nie wiem od czego zacząć. I mam mnóstwo pytań. A ponieważ pisanie pomaga mi stawić czoło rzeczywistości (wiem to z doświadczeń z blogiem "zła kucharka"), założyłam nowy blog.

2. książka - bo zainspirowała mnie metoda baby-led weaning, a nie chciałam opierać się wyłącznie na tym, co można znaleźć na forach internetowych na temat BLW. Uznałam, ze jest to cenne, ale wybiórcze. Książka ogarnia całość. Odpowiada na wiele pytań, na które nie znajduję odpowiedzi w sieci. Ale - przyznam - budzi tez wiele pytań. I tu wracam do punktu jeden - "dlaczego blog?". Blog nie będzie bowiem jedynie dokumentacją moich (a raczej mojego synka) doświadczeń z jedzeniem. Chcę, by był krytycznym opisem książki: co się sprawdza a co nie; co wymaga dopowiedzenia, a co jest jasne i nie budzi zastrzeżeń.

I jeszcze jedno pytanie na początek, bardziej podstawowe: DLACZEGO W OGÓLE BLW?
Zachęcona przez przykłady z życia (2-letnia córka Ani Z., mojej znajomej, która wydała książkę w Polsce je na śniadanie płatki żółte i listek kapusty) i zniechęcona przez inne przykłady z życia (3-letni synek innej znajomej nie chce prawie nic jeść, poza kanapką z nutellą), zdecydowałam się na wybór metody, która pozwoli mi:

- nie wychować niejadka (i ciągle mam nadzieję, że sposób wprowadzania jedzenia ma wpływ na przyszłe wybory kulinarne dziecka);

- nie prowadzić osobnej kuchni dla nas i dla dziecka;

- pozwalać sobie na eksperymentowanie w kuchni, co tak bardzo lubię;

- prowadzić bez przeszkód udane życie towarzyskie (np. dać się zapraszać na obiady do znajomych).

Z tego, czego dowiedziałam się dotąd, BLW jest taką metodą.